Jesteś w: Af Portal / Aktualności / Felietony / Kierowcy karzą kierowców



Infolinia_shrt

defensywnikierowcy.pl

 

Ankieta tygodnia
Czy powinno się zabronić wjazdu starszych wysokoprężnych aut do miast?
Tak, bo to one najbardziej zanieczyszczają środowisko.
Nie, nie idźmy śladem Niemiec.
Tylko wtedy, gdy nie spełniają żadnych norm emisji spalin.
2011-12-27

Kierowcy karzą kierowców

Kierowcy karzą kierowców

Sytuacja pierwsza: okolice Złotych Tarasów w Warszawie. Odkąd je wybudowano mieszkańcy pobliskich domów nie mają gdzie postawić swoich samochodów. Okoliczne wąskie uliczki zastawiają pojazdy gości centrum handlowego, choć jest pod nim czteropoziomowy parking.

Kierowca wypasionego Audi woli zastawić chodnik, zaparkować na przystanku autobusowym czy wysepce rozdzielającej jezdnie ul. Złotej niż zapłacić 4 zł za godzinę parkowania pod Złotymi Tarasami. Najwyraźniej na to go nie stać.

Sytuacja druga: skrzyżowanie ulic Domaniewskiej i Suwak na Służewcu zwanym kiedyś Przemysłowym, a dzisiaj zasługującego na miano Biurowcowego. Też Audi, tyle że wyraźnie z indywidualnego importu, krąży od wielu minut szukając wolnego miejsca. Nie znajduje, bo wszystkie są zajęte. Wprawdzie pod biurowcami są garaże, ale tylko dla pracowników ulokowanych w nich firm. Co robi kierowca Audi-private import? Parkuje na chodniku, na wprost pasów dla pieszych, ledwo wciskając się pomiędzy dwa stojące już tam samochody. Najwyraźniej na ekranie wyobraźni nie wyświetlili mu się piesi, którzy nie będą mieli jak przejść na drugą stronę ulicy.

Sytuacja trzecia: centrum handlowe na Mokotowie. Choć odstępy między autami na parkingu są spore jakiś egoista postawił swego Passata tak, że z auta mogę wyjść tylko przez drzwi od strony mojego pasażera. Gdybym chciał użyć drzwi, przez które zazwyczaj wysiadam z samochodu, zablokuję je w aucie, które stanie obok mnie.

Co można zrobić w takiej sytuacji? Naprawdę nic, poza rzuceniem niewybrednych określeń pod adresem nieznanego właściciela Volkswagena? Okazuje się, że sprawę rozwiązali sami kierowcy. Któryś z nich wymyślił środowiskowe mandaty nazywając je "karnymi kutasami". W internecie mnóstwo jest firm oferujących naklejki z tym hasłem i odpowiednim rysunkiem. Dla przykładu, w jednym ze sklepów 50 sztuk kosztuje 9,99 zł plus 10 zł opłaty za ich przesłanie, kto zaś zapłaci 19,99 zł dostanie sztuk 150, w tym 50 w prezencie. Są też oferty wzbogacone. Za 22,99 zł można nabyć 200 naklejek, ale 40 z nich będzie w wersji dla pań. Ofertom towarzyszą filmiki na You Tube pokazujące ręce, męskie i damskie, z trudem zdzierające takie naklejki z szyb samochodowych.

Choć dosadność określeń umieszczonych na naklejkach i graficznych przedstawień może bulwersować to sprawa, której taka naklejka służy jest słuszna. Parkowanie na ulicach Warszawy i innych dużych miast w Polsce woła o pomstę do nieba. Absolutna dowolność, egoizm, nie liczenie się z innymi kierowcami, nie mówiąc już o uszkadzaniu drzwi innych aut podczas wsiadania do własnego samochodu, stało się tak powszechne, że straż miejska nie jest w stanie nic na to poradzić. Sprawę wzięli więc w swoje ręce sami kierowcy trafnie kombinując, że "karny kutas" dostatecznie ośmieszy egoistycznie parkującego kierowcę. I to bez egzekwowania od niego opłaty za zdjęcie blokady z koła. Zwłaszcza zaś, gdy naklejki zostaną umieszczone z każdej strony jego auta.


Bogdan Możdżyński

  • Currently 0 out of 5 Stars.
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Ocena: 0/5

Dziękujemy za Twóją ocenę!

Oceniałeś już tę stronę!

Twoja ocena została zmieniona. Dziękujemy!

Innowacyjna Gospodarka Autofederacja Unia Europejska