Jesteś w: Af Portal / Testy / Testy osobowych / Test Jeepa Compassa 2.2 CRD Limited



Infolinia_shrt

defensywnikierowcy.pl

 

Dane techniczne

Model/Wersja silnikowa
Compass 2.2 CRD
Wersja wyposażeniowa
Limited
Wersja nadwozia
5d
Segment
SUV
Silnik [typ]
diesel
Pojemność [cm3]
2143
Maksymalna moc [KM/obr./min]
163/3600-4200
Maksymalny moment obrotowy [Nm/obr./min]
320/1400-3600
Przyspieszenie od 0 do 100 km/h [s]
10,6
Prędkość maksymalna [km/h]
202
Średnie zużycie paliwa [litry/100 km]
6,6
Skrzynia biegów [typ przekładni, liczba biegów]
m6
Rodzaj napędu
4x4
Długość/szerokość/wysokość [mm]
4448/1812/1718
Rozstaw osi [mm]
2635
Masa pojazdu [kg]
1605
Cena [zł]
126.200

Plusy i minusy

Plusy
fajny wygląd zewnętrzny
użyteczne rozwiązania w kabinie
dużo miejsca w środku
Minusy
brak zdolności terenowych
typowo kanapowy charakter
słabe hamulce
Bezpośredni konkurenci
Mercedes GLK 220CDI - 172,5 tys. zł
Nissan Qashqai 2.0dCi - 118,4 tys. zł
2012-07-31

Test Jeepa Compassa 2.2 CRD Limited

Compass to typowy mały SUV, któremu bliżej do miejskiej niż prawdziwej dżungli. Nie zmienia to faktu, że model ten jest Jeepem i to nawet jeśli "nie robi w terenie" tak jak inne samochody tego producenta.

Oprócz Compassa w Polsce Jeep sprzedaje jeszcze Wranglery i Grand Cherokee. Dwa ostatnie auta świetnie radzą sobie w terenie, słowo daję, nawet Grand Cherokee jest genialnie przystosowany do uprawiania off-roadu, inna sprawa, czy drogim SUV-em ktoś chciałby zapuszczać się w teren? A Compass, no cóż, co prawda Jeep podaje terenowe kąty, które można tym autem pokonać, a w testowanej przez nas wersji zamontowany był napęd na cztery koła, ale do prawdziwego off-roadu ten model zdecydowanie się nie nadaje. Czy jest więc prawdziwym Jeepem?

Wygląd jak w Grandzie

Pamiętacie jak Compass wyglądał przed zeszłorocznym liftingiem? Jego przednia część była stylizowana na Wranglera i mówiąc delikatnie była dość daleka od stylistycznego ideału. Poza tym jak można miejskiego SUV-a stylizować na terenówkę. Producent zdał sobie chyba sprawę z tego faktu i w nowszej wersji Compassa postawił na bardziej sprawdzone rozwiązanie, a mianowicie zastosował stylizację przodu znaną z Grand Cherokee. I rzeczywiście z przodu poza rozmiarem auta te już praktycznie się nie różnią. To bardzo dobre rozwiązanie, bo właściciel Compassa, a w zasadzie jego auta, bardzo zyskuje na prestiżu. Mogę się założyć, że przynajmniej połowa ludzi na ulicach myślała, że jedzie Grand Cherokee, gdy podróżowałem Compassem. Całe nadwozie auta jest w dalszym ciągu dość grubo ciosane, co pasuje do image marki - producenta aut dla twardzieli, nawet jeśli Compass w rzeczywistości takim modelem nie jest. Co zyskujemy dzięki takiemu designowi - sporej wielkości wnętrze, które jest zdecydowanie przestronniejsze niż np. w Nissanie Qashqai'u.

Klimat Jeepa

Do testu otrzymaliśmy wersję na 70-te urodziny marki, która miała kilka gadżetów niedostępnych w normalnych odmianach Compassa (sama zresztą już też nie jest w sprzedaży, można kupić tylko odmianę Limited i to jej cenę podajemy obok), nie zmienia to jednak faktu, że na jej podstawie można ocenić klimat panujący w każdym Compassie. A jest on mocno "dżipowy". Przede wszystkim mamy tutaj dość wielką kierownicę rodem z Wranglera, która ma swój klimat, siedzenie, które bardziej przypomina stołek niż fotel samochodowy (podczas dłuższej jazdy jest wygodne, ale nie zapewnia żadnego trzymania bocznego), zegary, które oprócz kilometrów wyskalowane zostały w milach, zielone cyferki przebiegu i wyświetlacz komputera pokładowego, który po naciśnięciu jednego przycisku na kierownicy podaje w którym kierunku się właśnie udajemy (jak Compass, to musi mieć kompas). Ale na tym nie koniec - mnie osobiście rozłożyły na łopatki schowki - ten otwarty przed pasażerem, z matą antypoślizgową - idealny na telefony, portfele i te wszystkie drobiazgi, które nie mieszczą się w kieszeniach, gdy na dworze upał. Na absolutną pochwałę zasługuje także dwukomorowy schowek z podłokietnikiem umieszczony między fotelami, w którego większej części bardzo dużo można zmieścić (nam bez problemu wchodziła tam sporej wielkości lustrzanka i jeszcze zostawało dużo miejsca). Duży plus Jeep zebrał także za mechanizm składania tylnej kanapy, w którym aby ją rozłożyć i powiększyć bagażnik wystarczy pociągnąć za pasek (przy okazji da się regulować położenie jej oparcia). Jak już wspomnieliśmy z tyłu w Jeepie nie można narzekać na brak miejsca. Nieco gorzej pod tym względem wypada bagażnik, ale na rodzinny weekend w zupełności wystarczy, a jak planujemy większe wakacje czeka nas pewnie montaż boksu dachowego (ale to samo można napisać o każdym aucie tego typu). W testówce zamontowany był wyższy zestaw stereo, który nie tylko bardzo dobrze grał, ale także miał dwa głośniki zamontowane w pokrywie bagażnika, które można było odryglować przy otwartej klapie i urządzać block party gdzieś na kempingu nad morzem - fajny gadżet.

Konie od Mercedesa

Warto na chwilę zatrzymać się przy silniku Jeepa, bo jest on najmniej "dżipowy" ze wszystkich elementów tego pojazdu. Tak jak napisaliśmy w nadtytule jest to motor Mercedesa - wysokoprężne 2.2 CRD, znane z wersji 220 CDI Daimlera (to zresztą nowość, bo wcześniej pracował w Compassie silnik Volkswagena!). Tutaj silnik 2.2 dysponuje 163 końmi, co na papierze jest może sporą liczbą w rzeczywistości jednak pozwala raczej na normalne przemieszczanie się niż jakieś szaleństwa spod świateł. Ciekawostką jest fakt, że w Compassie jednostka 2.2 nie może być wyposażona w automatyczną skrzynię biegów (co wynika pewnie z tego, że Compass ma napęd 4x4, a takowego w Mercedesie z tym silnikiem nie przewidziano), mamy więc sześciobiegową manualną przekładnię. Dość spory moment obrotowy auta sprawia, że w trasie łatwo da się podróżować na ostatnim z biegów, co przekłada się na oszczędności. Nam przy bardzo spokojnej jeździe Compass spalił 7,1 litra ON na 100 km poza miastem. Spalanie mieszane wyniosło około 8,2 litra ON, w mieście zaś Jeep palił o około litr więcej. Spokojna jazda to zresztą domena tego pojazdu. Po pierwsze powyżej 120 km/h w kabinie zaczyna robić się głośno, po drugie zawieszenie (mimo tego, że podobno zmodyfikowane względem amerykańskich ustawień) jest zdecydowanie bardziej nastawione na komfort niż właściwości jezdne. Największym moim zdaniem minusem Compassa są hamulce, których skuteczność nie jest rekordowa, ale to tylko subiektywne odczucia, nie poparte żadnych miarodajnym testem. Warto jeszcze napisać jak auto radzi sobie w terenie? Otóż... z uwagi na fakt, że nie chcieliśmy zniszczyć testówki, w prawdziwy teren nie udaliśmy się. Zrobiliśmy tak m. in. dlatego, że tak samo przed ponad rokiem zrobił producent, na prezentacji po przejęciu przez koncern Fiata. Po torze off-roadowym można tam było pojeździć Wranglerem i Grandem, a Compass dostępny był tylko na asfalcie. No dobra - pojeździliśmy po polnych drogach, ale z terenem mają one tyle wspólnego co Jeep z limuzynami. I taki właśnie jest Compass - prawie Jeep, tyle, że lepiej zostawić go w spokoju i nie jechać w prawdziwy hardkorowy teren, bo do niego przystosowane są inne modele amerykańskiego producenta.


Innowacyjna Gospodarka Autofederacja Unia Europejska